
Dla mnie to książka o bandzie
egzaltowanych obiboków. Bohaterowie co chwila wygłaszają jakieś złote myśli.
Zastanawiają się czym jest miłość, prawda, jaki sens ma życie. Nieustannie prowadzą
tego typu filozoficzne dysputy. Ani Hong ani Saining nie pracują. Utrzymują ich
rodzice. A oni piją, ćpają, bzykają się i rozmawiają. Wiecznie nieszczęśliwi,
znudzeni, poszukują wrażeń, uważają się za takich wrażliwych, widzących więcej,
czujących głębiej.
Strata czasu. Nie polecam.
Tak mnie rozbawila Twoja recenzja, ze az przeczytam ;-)))).
OdpowiedzUsuńhehe jak chcesz, ciekawa jestem jakie będą Twoje odczucia po przeczytaniu książki. Z tego co wiem książka budzi skrajne emocje, jedni jej nie lubią, drudzy wręcz przeciwnie.
OdpowiedzUsuń