UWAGA SPOILERY

Wiadomo, że naczelna zasada pisania kryminałów brzmi- mordercą jest najmniej prawdopodobna osoba. Ok, chodzi o to, żeby na końcu był element zaskoczenia. Patent działa, ale tylko wtedy, gdy rozwiązanie jest sensowne, a tu nie było. Nie kupuję historii w której najlepszy przyjaciel ( przyjaźnili się aż 20 lat!) zabija dla 5 tysięcy! Gdyby motyw był lepszy a tu dość mała suma pieniędzy. W książce pada zdanie, że był zazdrośnikiem, ale to mnie nie przekonuje, bo główną przyczyną były jednak pieniądze.

Sięgnęłam po książkę, bo bardzo spodobał mi się film o tym samym tytule. Na szczęście dla filmu to bardzo luźna adaptacja książki, bohaterka jest może i głupiutka, ale sympatyczna i urocza, natomiast ta z książki jest jędzowata, nie szanuje ludzi, arogancka. Dno i tyle.
Też lubię A.Christie i będę musiała przeczytać "Tajemnicę Sittaford". Tak z ciekawości:)))
OdpowiedzUsuńJak jeszcze nie czytałaś Tajemnicy Sittaford to mam nadzieję, że nie przeczytałaś tego posta, bo jest mega spoiler :) Życzę miłej lektury, chociaż jedne kryminały Christie bardziej mi się podobają inne mniej, to jednak dla mnie jest ona mistrzynią kryminału!
OdpowiedzUsuń