
W Bierkach przeplatają się losy z pozoru zupełnie różnych ludzi- nastoletniego geja Pawła i jego nauczycielki historii Wekiery.
Paweł stoi przed coming outem, obawia się, że jak bliscy mu ludzie dowiedzą się o jego orientacji seksualnej czeka go odrzucenie. Nie jest mu łatwo, nie może liczyć na wsparcie ze strony swojej rodziny. Ojciec alkoholik-nieudacznik, gderająca zakłamana matka i brat sadysta. W dodatku wszyscy są homofobami.
Wekiera jest surową i bardzo ostrą nauczycielką. Ma 30-pare lat.Z początku wydaje się być okropną, antypatyczną babą, zero empatii dla drugiego człowieka. Ona również nie miała ciepłego, pełnego miłości domu. Jej matka wybitna sława w dziedzinie botaniki i genetyki roślin miała wobec córki wysokie oczekiwania. Córka wybitnej matki również musi być wybitna. Mając jej geny nie może być inaczej. Anna nie była jednak takim dzieckiem jakie wymarzyła sobie jej matka. Zawsze nie dość mądra, przeciętna, do niczego.
Książka jest napisana lekko, prostym językiem. Czyta się bardzo szybko. Akcja wciągająca, dużo się dzieje. Nawet aż za dużo. Zdecydowanie za dużo dramy. Ilość nieszczęść jakie spotykają/spotkały bohaterów jest wstrząsająca. Moim zdaniem książka na tym traci, bo te wszystkie tragedie przestają poruszać, jest ich za dużo, żeby miały się wydać prawdopodobne.
Uderzające jest również to, że w całej tej historii nie ma ani jednej szczęśliwej rodziny.
Z Bierek bije przesada, ale mimo tych minusów oceniam książkę na 5+, idealna książka dla nastoletniego geja, ale nie tylko. Dodam jeszcze, że mimo nieustannych dram książka absolutnie nie dołuje, wręcz przeciwnie! Czytając ją prawie co chwila wybuchałam śmiechem. Z pewnością sięgnę po kolejne książki Marcina Szczygielskiego, a pierwszą w kolejności będzie Berek :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz