
To jedna z najzabawniejszych książek
jaką czytałam. Niemal przez cały czas miałam uśmiech na twarzy, raz po raz
wybuchałam głośnym śmiechem. A to za sprawą dialogów (głównie między
Mitrofaniuszem a Pelagią, albo staruszką Tatiszczewą), oraz masy zabawnych sytuacji
(zaloty Krasnowa pod łaźnią, tańce Murada).
Intryga kryminalna też była na
wysokim poziomie, przemyślana, dobrze skonstruowana. Kilka z pozoru
niezwiązanych ze sobą zbrodni. Bo co wspólnego może mieć uśmiercenie piesków z bezgłowymi trupami wyłowionymi z
Zawołżskiej rzeki? Siostra Pelagia się dowie^^. Sympatyczna młoda mniszka z
żyłką detektywistyczną.
Polecam wszystkim!!
Moja ocena: 9/10
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz