
Meggie całe swoje życie kochała
jednego mężczyznę, tak się jednak złożyło, że Ralf był księdzem. Wiedziała, że
nigdy nie będzie jej, chciała jednak zatrzymać dla siebie chociażby jego
cząstkę. Zapłaciła za to wysoką cenę, ale sądzę, że było warto. Zastanawiam się
co było najcenniejsze dla Ralfa. W gruncie rzeczy chyba pieniądze, kariera,
zaszczyty.
Dla mnie powieść ta jest również
o tym, że każdy musi sam uczyć się na własnych błędach. Meggie popełnia niemal
te same błędy co jej matka. Zwłaszcza, jeśli chodzi o stosunek do dzieci.
Meggie zarzekała się, że nigdy nie będzie tak jak Fiona kochać jedno dziecko
bardziej niż pozostałe. Tymczasem Justynę od niemowlęctwa darzyła mniejszym
uczuciem niż Dane’a. Nie podobało mi się
to, że kobiety były traktowane w tej powieści jako istoty gorsze, mniej
wartościowe. Meggie nie kochała Luke’a, więc oczywiście dziecko z nim poczęte
to dziewczynka, w dodatku niezbyt urodziwa, o trudnym charakterze. Z kolei
dziecko Ralfa to chłopiec, istny aniołek, piękny, dobry, pogodny, dosłownie bez
wad, święty. To mi trochę zepsuło przyjemność czytania.
Uważam, że Justyna to bardzo
ciekawa postać. Z pozoru pewna siebie, wręcz zarozumiała, tak naprawdę niepewna
siebie, bardzo wrażliwa. Boi się miłości, gdyż panicznie lęka się odrzucenia.
Nie wierzy w to, że ktoś pokocha ją taką jaka jest.
Bohaterowi bardzo się udali
Colleen McCullough. Na przestrzeni lat przechodzą zmianę. Meggie z głupiej
gąski w rozsądną kobietę. Fee z zimnej, obojętnej i niedostępnej w dojrzałą i
pogodzoną z życiem. W końcu doceniła córkę i zaczęła traktować ją jak
sprzymierzeńca, a nie wroga. Ralf na początku nie co cyniczny i bezwzględny,
pod koniec otwiera oczy i prosi Meggie o wybaczenie.
Autorka ma talent do niezwykle
plastycznych opisów, dzięki niej czytelnik może choć trochę poczuć klimat
tamtych czasów i australijskiego buszu. Z zaciekawieniem czytałam opisy
przyrody, życia na farmie, o hodowli owiec, walce z żywiołami. Książka jest
bardzo dobrze napisana, wciągająca i mądra. Polecam gorąco, zwłaszcza kobietom.
Pozwolę sobie nawet na stwierdzenie, że według mnie to wręcz lektura
obowiązkowa!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz